„Jak ściągnąć więcej młodzieży do Kościoła?” – zapytał dziennikarz pewnego kardynała. Kardynał odpowiedział, że go to kompletnie nie interesuje.

Ważne jest dla niego natomiast, żeby więcej młodzieży mogło spotkać Jezusa Chrystusa. Jeżeli przeżyją prawdziwe doświadczenie Boga sami przyjdą do Kościoła.  Tę rozmowę relacjonował abp Ryś w jednym z wywiadów. Jeżeli ktoś doświadcza, że jest przez Boga kochany i jest w Jego miłosiernych dłoniach, sam będzie przychodził do Kościoła, żeby pielęgnować więź z Bogiem i troszczyć się o duchowy wzrost.

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy o poganach, Grekach, którzy mówią do Filipa, że chcą zobaczyć Jezusa. Zdanie „chcę widzieć Jezusa” zawiera istotę tego o co chodzi w życiu duchowym. Tajemnica naszego serca polega na tym, że pragnie ono widzieć Boga. Prośba zwracających się do Filipa Greków odsłania nam to ukryte w nas, dające życie, pragnienie.

Moje serce pragnie cię zobaczyć

Benedykt XVI, w jednej z katechez przytoczył przykład modlitwy ze starożytnego Egiptu. Zachowała się piękna modlitwa niewidomego człowieka, który prosił o przywrócenie wzroku. Modlił się on w ten sposób:

„Moje serce pragnie cię zobaczyć. (…) Ty, który pokazywałeś mi ciemności, stwórz dla mnie światło. Niech cię zobaczę! Pochyl ku mnie swe umiłowane oblicze.”

Nasze serca pragną widzieć Boga, pragną one żeby Bóg ukazał swoje umiłowane oblicze. W Wielkim Poście chodzi między innymi o to, żeby oczyścić swój wzrok, wzmocnić w sobie możliwość duchowego widzenia.

Przypomina mi się wiele rozmów, dyskusji na temat Boga, które prowadziłem, a które nic nie przyniosły. Zbijane przeze mnie zarzuty przeciw wierze, przytaczane kolejne argumenty powodowały większą polaryzację stanowisk i nie przybliżały do Boga. Doświadczenie Boga nie jest tylko kwestią logicznej argumentacji i racji, które przemawiają za sensownością wiary. Wiara jest przede wszystkim spotkaniem, przeżyciem, doświadczeniem bliskości Boga.

Przestań wreszcie mówić! Chodź, zobacz!

Już wcześniej w Ewangelii Filip pokazuje Jezusa (J 1, 43-48). Kiedy spotyka Natanaela i mówi mu, że znalazł Mesjasza i jest nim Jezus, wobec niechęci Natanaela nie używa żadnych argumentów, dowodów i racji, ale mówi mu, żeby sam przyszedł do Jezusa i sam się przekonał. Filip nie wyjaśnia wątpliwości Natanaela lecz mówi: „Chodź i zobacz”. W spotkaniu z Jezusem Natanael poczuł się przez Boga odnaleziony. Zdumiewające jest to, że uznał w Nim wówczas nie tylko Mesjasza, na którego jako Żyd oczekiwał, ale zrozumiał, że jest On Bogiem.

Nie ma sensu wyjaśniać komuś, kiedy nie potrafi tego przyjąć, wszystkich jego wątpliwości, czy szkodliwości jego grzechów. Kogoś takiego lepiej zaprosić żeby sam spróbował doświadczyć Boga, spotkać się z Nim w intymniej przestrzeni swojego serca.

Czytać czy nie czytać? Oto jest pytanie.

Kiedy sami przeżywamy jakieś kryzysy i wątpliwości, kiedy ogarniają nas głębokie ciemności, wtedy zamiast wikłać się coraz bardziej w próby wyjaśniania sobie swoich stanów, lepiej przyjść do Jezusa, adorować Go i samemu przekonać się jak Natanael, że On jest światłością i jest Bogiem. Zgiełk argumentów w przeczytanych w książkach może oddalać nas od doświadczenia Boga i pogłębić naszą duchową samotność. Nie oznacza to wcale, że nie należy czytać mądrych książek. Dobry tekst może pomóc zrozumieć wiarę, może nakarmić głód serca i w końcu może pomóc odkryć w sobie i otworzyć przestrzeń, która zarezerwowana jest tylko dla Boga. Jednak nikt za nas w tej intymnej przestrzeni serca nie przeżyje spotka się z Bogiem. Doświadczenie Boga jest zawsze czymś bardzo osobistym i intymnym.

Dziś zobaczysz Boga!

Daniel Ange, francuski duchowny katolicki i pisarz, w jednej ze swoich książek wspomina rozmowę z młodym człowiekiem, który przeżywał ogromne wątpliwości w wierze. Po długiej i bezowocnej rozmowie zaprosił go do kościoła na wieczorną adorację Najświętszego Sakramentu. Bezwiednie wypowiedział słowa, których sam się przeraził: „Przyjdź wieczorem, a w kościele zobaczysz Boga!” Przez całą adorację żałował tych zbyt łatwo i lekkomyślnie wypowiedzianych słów. Wręcz zamarł, gdy w trakcie błogosławieństwa zobaczył młodego człowieka, z którym wcześniej rozmawiał. Po adoracji ten chłopak podszedł do zakrystii podziękować: „Dziękuję księdzu za zaproszenie do kościoła! Naprawdę dzisiaj zobaczyłem Boga. Naprawdę dzisiaj się z Nim spotkałem.”

Czy i co widzisz, kiedy mówisz?

W rozmowach z osobami, które nie akceptują Kościoła i które mają problemy z wiarą, zamiast ćwiczyć swój umysł w wymyślaniu celnych argumentów, a przy okazji ćwiczyć innych w zbijaniu tychże, lepiej ćwiczyć siebie i bliźnich w umiejętności duchowego widzenia. Zamiast przemawiać do siebie z dwóch różnych i przeciwstawnych pozycji, lepiej zamilknąć i w ciszy pomodlić się wspólnie. Dając w ten sposób szansę sobie i bliźnim na zobaczenie Boga.

Podobnie w różnych naszych ludzkich cierpieniach, biedach i niedolach warto praktykować prostą modlitwie. Modlitwa taka pomoże odkrywać w sobie umiejętność duchowego widzenia i pomoże nam zachować nadzieję. Będzie ona daniem sobie szansy, żeby Boga wypatrzeć. Ćwiczenie się w umiejętności duchowego widzenia daje nam szansę dostrzeżenia, że wszystko wokół nas i my sami jesteśmy w miłosiernych dłoniach Boga. Duchowy wzrok nawet na najciemniejszym horyzoncie dojrzy światło, które rozprasza ciemności, tak jak w hymnie:

 

Przyjdź do nas, Panie, bo ciemność zapada
I blask słoneczny już niknie na niebie;
Ty jesteś światłem, co nigdy nie gaśnie
Dla Twoich wiernych.
Hymn z modlitwy na zakończenie dnia – komplety.

V Niedziela Wielkiego Postu

J 12, 20-33


„Bóg dał oczy naszemu ciału i rozumne serce. Obudź serce; ożyw swe wewnętrzne widzenie, powiedź je do okien, by oglądało Boże stworzenie. Gdyż ono ze swego wnętrza spogląda za pośrednictwem oczu. Gdyż jeśli twe myśli nie kierują się na jakikolwiek przedmiot, a wewnętrzny wzrok jest odwrócony, nie ujrzysz rzeczy, które są przed twymi oczyma. Bez celu bowiem otwarte są okna, jeśli ten, komu dano przez nie patrzeć, stoi odwrócony. Nie mówię tu o samych oczach, lecz o tym, który patrzy.

Obudź wewnętrzne widzenie, ożyw je. Nie będzie to przeciwne tobie, gdyż Bóg uczynił cię zwierzęciem rozumnym, wyniósł ponad bydlęcą naturę, stworzył cię na swój obraz. Czy powinieneś zatem używać wzroku tak, jak czyni bydło, dostrzegając tylko to, czym można napełnić brzuch, lecz nie swą duszę? Wznieś, powiadam, oczy umysłu, użyj wzroku jak przystało człowiekowi.

Używaj cielesnych oczu, by oglądać to, co widzialne: niebo i ziemię, ozdoby wieńczące niebo, plony ziemi, lot ptaków, pływanie ryb, zalążek ukryty w nasionach, pory roku. I w tym samym czasie, oczyma umysłu szukaj poznania tego, co niewidzialne – Stwórcy wszelkiego stworzenia.

Spoglądaj na to, co widzialne i szukaj Jego, którego zobaczyć nie możesz. Uwierz w Niego, którego nie widać, za pośrednictwem rzeczy, jakie oglądasz. Ażebyś nie myślał, że od siebie mówię, posłuchaj Apostoła, głoszącego: „bo niewidzialne rzeczy Jego, wiekuista też moc Jego i bóstwo, od stworzenia świata, przez dzieła Jego, rozumem oglądane bywają”

(por. 1 Rz 1, 20).” (św. Augustyn)