A gdy prokonsul nalegał i mówił: „Przysięgnij, a uwolnię cię, przeklnij Chrystusa!”, odrzekł mu Polikarp: „Osiemdziesiąt sześć lat Mu służę, a nic złego mi nie uczynił. Jakże mógłbym lżyć mojego Króla, który mnie zbawił?”

(Męczeństwo św. Polikarpa n.8)

Słowa św. Polikarpa sprowadziły na niego śmierć. Te słowa miały moc. Mimo wszystko nie mieściły całej rzeczywistości, którą opisywały. Nie byłyby w stanie zmieścić ogromu wiary św. Polikarpa, jego nadziei pokładanej w Króla, w Jezusa Chrystusa. Mimo tego, że były to jedne z najmocniejszych słów, wypowiedziane w chwili poprzedzającej śmierć, nie mogły umieść całej mocy świadectwa męczennika.

George Steiner napisał kiedyś: nie ma słów na najgłębsze doświadczenia. To dobra intuicja.

Słowa to tylko kierunkowskazy, które wskazują na znacznie większe rzeczywistości. Słowa nie są w stanie pomieścić takich rzeczywistości jak miłość, wiara, zbawienie, ból, śmierć. One są tylko formą, pudełkiem, do którego wrzucamy wiele emocji, skojarzeń, wspomnień, doświadczeń.

I oto w dzisiejszej Ewangelii uczniowie są pytani, kim jest dla nich Chrystus. Kim jest ich Bóg?

Dla niektórych w słowie Bóg mieści się Słowo. Logos. Jest w tym słowie i miłość, i dobro, i prawda.

Inni wypełniają słowo Bóg innymi sformułowaniami, takimi jak: urojenie, iluzja.

Dla niektórych Bóg po prostu umarł, więc jest jakby pustym słowem.

Jeszcze inni wykreślają to słowo ze swoich słowników, uważając zajmowanie się nim za stratę czasu. Twierdzą, że są ważniejsze problemy, że trzeba skupić się na tym, żeby świat był lepszy.

Jedno słowo, a może pomieścić tak różne treści.

Chrystus pyta w dzisiejszej Ewangelii: za kogo mnie uważacie? Pyta o to, jaką jest dla uczniów rzeczywistością.

Co mieści się w ich osobistym doświadczeniu słowa Chrystus, Jezus.

Św. Piotr odpowiada: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Ta odpowiedź wydaje się zawierać najważniejszą treść. Jednak ten sam Piotr jednak usłyszy niebawem mocne słowa: Zejdź mi z oczu szatanie!

Usłyszy je dlatego, że śmierć Jezusa nie mieści się w Jego rozumieniu słowa Mesjasz.

Wielkość Piotra w dzisiejszej Ewangelii polega na tym, że mimo mocnych słów nie odchodzi. Ból i rozczarowanie nie prowadzą go do opuszczenia Chrystusa. On chce dotrzeć do prawdy, chce odkryć prawdziwe Oblicze Boga.

Postawa Piotra ze smutkiem przypomina mi tych, których znałem, świeckich i duchownych, których rozczarowanie Bogiem, Kościołem, sobą, doprowadziło do odejścia od Chrystusa. Do rezygnacji z Niego. Do uznania, że błędem było pójście za Nim.

Skoro odpowiedzi na temat Boga, które słyszymy nie są do końca satysfakcjonujące i skoro nasze własne odpowiedzi mogą wkrótce okazać się niewystarczające, gdzie mamy szukać?

Kogo pytać? Jak upewnić się, że pójście za Bogiem jest najlepszym sposobem na nasze życie?

Pytajmy świadków. Świadek wie, nie teoretyzuje, nie przypuszcza, ale przekazuje (nie zawsze słowami) to, czego doświadczył.

Tak było chociażby ze św. Polikarpem, uczniem św. Jana Ewangelisty. Jedno zdanie wypowiedziane tuż przed egzekucją zachwyca do dziś.  Jest w tym jednym zdaniu więcej światła niż w wielu tomach napisanych o Bogu. Słowa św. Polikarpa niosą ze sobą moc, są napełnione żywym doświadczeniem Boga.

Św. Polikarp zginał za czasów prześladowania cesarza filozofa Marka Aureliusza. Przemyślenia i piękne teksty Marka Aureliusza nie uchroniły go od wyrządzania zła innym. Było tak, ponieważ słowa Marka Aureliusza były miedzią brzęczącą, formami, których treść nie prowadziła do jedynego źródła prawdy, dobra i piękna.

Polikarp wiedział, że wszystko, co sensowne i cenne w jego życiu pochodzi od Chrystusa.

Dzisiejsze czytania zapraszają nas do szukania i słuchania świadków.

Jeżeli nie radzisz sobie z wiarą, nie wiesz za kogo uważać Syna Człowieczego, kim ma być On w twoim życiu idź i pytaj tych, w których rozpoznajesz światło Boga, szukaj świadków.

Cezary Jenta OP


„Jeżeli ujrzysz kogoś mądrego, już od wczesnego rana idź do niego,
a stopa twoja niech ściera progi drzwi jego!” Syr 6, 36


Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?»

A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków».

Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»

Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego».

Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».

Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

XXI niedziela zwykła